• CZECHOWICE-DZIEDZICE
  • Obradowało XVIII Zgromadzenie Ogólne Związku Powiatów Polskich
  • BUCZKOWICE
  • PORĄBKA
  • SZCZYRK
  • JAWORZE
  • JASIENICA
  • KOZY
  • WILAMOWICE
  • WILKOWICE
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • Londzin
  • Sportowy „teatr” powiatu bielskiego wkracza w nowy sezon
  • Nagrodzono twórców i animatorów kultury
  • „Święto słowa” w Pałacu Czeczów w Kozach rozstrzygnięte!
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
UWAGA!
Informujemy, iż od dnia 01 kwietnia 2019 r. dyżury punktów
nieodpłatnej pomocy prawnej w Powiecie Bielskim
przypadające w dni wolne od pracy nie będą odpracowywane.

By mógł stanąć na nogi…

29 Mar 2019

Łukasz ma 32 lata. Pochodzi z Bielska-Białej, ale od 9 lat mieszka w Bestwinie wraz z żoną i 6-letnim synkiem. Jeszcze rok temu był człowiekiem w pełni sprawnym, miał pracę dającą mu satysfakcję oraz wiele planów, jak choćby wyjazd na majówkę na Chorwację.  Niestety, całe jego dotychczasowe życie zmienił jeden, pozornie nic złego nie zapowiadający dzień.

Była niedziela, 8 kwietnia 2018 r. Wraz z żoną i synkiem postanowili wybrać się na tyskie Paprocany. Gdy wracali drogą DK1, w okolicy wyjazdu z Goczałkowic-Zdroju drogę zajechał im pojazd kierowany przez 20-letniego kierowcę. Z impetem uderzył w pojazd prowadzony przez Łukasza, który dosłownie wyleciał w powietrze, uderzając w energochłonne barierki. W wyniku ogromnej siły uderzenia, Łukasz wypadł z samochodu. Żonie i synkowi na szczęście nic poważnego się nie stało. On sam został przetransportowany śmigłowcem do Sosnowca w stanie krytycznym.  W wyniku wypadku doznał m.in. uszkodzenia rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym. Rozpoczęła się walka o jego życie. Dwukrotnie zatrzymała się u niego akcja serca, miał sepsę… Przeszedł dwie bardzo poważne operacje i kilka zabiegów. Przez pół roku przebywał na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. To cud, że żyje.

Dziś, gdy minął prawie rok od tego tragicznego w skutkach wypadku, Łukasz jest sparaliżowany od pasa w dół. W wyniku długotrwałej lub źle wykonanej intubacji zmuszony jest oddychać i porozumiewać się, a właściwie szeptać, za pomocą rurki tracheotomijnej. Najważniejsze jest jednak to, że żyje i ma w sobie ogromny hart ducha i wolę walki z przeciwnościami losu. Wierzy, że kiedyś stanie na nogi. By tak się stało, potrzebna jest długotrwała i intensywna rehabilitacja. Niestety,  państwowa służba zdrowia nie jest w stanie mu niczego już zaoferować w tym zakresie. Od lutego korzysta z rehabilitacji w prywatnym ośrodku w Mysłowicach, gdzie codziennie jest tam dowożony przez mamę.  Miesięczny koszt zabiegów to 7000 zł, ale już teraz widać ich efekty. Pieniądze są potrzebne także na remont domu, by móc przystosować go do potrzeb osoby niepełnosprawnej.

Aby pomóc Łukaszowi można przekazać mu darowiznę na konto bankowe:

68 8470 0001 2001 0044 2985 0001

Fundacja Ogniwo

ul. Towarowa 4

44-330 Jastrzębie–Zdrój

w tytule wpisując: Łukasz Domek

 

Tekst: MWZ